Środa, 23 maja 2012r. Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
      Finanse na Wyspach |  Londyn News |  Wielka Brytania
martink-Cheltenham
martink-Cheltenham to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Jak kochają imigranci?

10-02-2012

Kartki z całującymi się parami patrzą na nas zewsząd. Specjalne bukiety, torty z sercami z lukru i inne gadżety tylko czekają na naszą decyzję. Są jednak wśród nas tacy, nad którymi wiszą zgoła inne decyzje – ci raczej zastanawiają się jak przez te niewygodne święta przebrnąć lub jak swój związek zakończyć.

Na początku jest jednak zupełnie inaczej: poznajecie się i szybko „macie się ku sobie".  Wasze środowiska są Wami zachwycone. Tworzycie więc na chybcika parę, tak samo na chybcika żyjecie w swoich enklawach: żeby nie być samemu, żeby nie musieć chodzić na dziwki, a najczęściej prozaicznie - żeby pokój wyszedł taniej. Wroga emigracja przestaje wyglądać tak groźnie, gdy jest się do kogo przytulić. Do tego jest całkiem śmiesznie, bo gdy Ty wychodzisz na dwór w kapciach – on wychodzi na pole w ciapetkach, a gdy Ty jesz twaróg – on je biały ser. Szybko okazuje się jednak, że nie łączy Was wiele; może tylko świetny seks.

Seks blednie, kłótnie są coraz częstsze

Nie wiadomo kiedy i jak zaczynają się pierwsze kłótnie i wyrzuty, jest pierwsza scena zazdrości, jest jedna scysja po drugiej. Seks blednie, za to język z kłótni na kłótnię się wyostrza. Dajesz ultimatum. Najpierw jedno, potem drugie i... ostatnie. Dostajesz ultimatum, kłócicie się czyje jest bardziej ostateczne. Wreszcie zapada decyzja o wyprowadzce. Ale jak i dokąd? Depozyt do końca miesiąca, a u landlorda nie ma „zlituj się”.
Sytuacja finansowa „cementuje” więc Wasz związek. Żyjecie pod jednym dachem jak pies z kotem: jedno z Was śpi w salonie, na głowę wchodzą coraz bardziej niezadowoleni współlokatorzy, zatroskana mama chce odwiedzić, ale nie ma jej do czego zaprosić, bo niechciany współspacz, bo wstyd… Skąd my znamy takie scenariusze?

89% ideału


Gdy Elżbieta była w trakcie finalizowania umowy kupna domu, jej profil na portalu towarzyskim zwrócił uwagę Marka. „Niezłe futerko” – pomyślał i napisał zaczepną wiadomość. „Jaki ten świat mały” – odpisała mu dosłownie z sąsiedniej dzielnicy wielkiego Londynu. Jeśli wierzyć ustawieniom portalowej maszyny, byli dobrani w 89%. Pierwszy kontakt był nader obiecujący, toteż w piątek po pracy doszło do randki próbnej. W międzyczasie Ela odebrała klucze do nowego 1 bedroom. -Tak nam się dobrze rozmawiało – wspomina – że nie mogliśmy się rozstać”. W efekcie, gdy wyrzucali ich z pubu, zaproponowała Markowi „kawę”. Pół godziny jazdy i byli pod drzwiami jej nowego nabytku: kawa, wino, skręty, rozmów ciąg dalszy. Szybko wyszło, że Marek to złota rączka. – Nowe schody, kafelki, wbudowana szafa na 70 par butów i 100 kiecek? No problem! – zakomunikował Eli, odtąd jeszcze szczęśliwszej. A potem wypili oficjalnego „brudzia”, kolejne opowieści bez końca, jest już późno, przytul mnie, jesteś cudowna/cudowny, dzień dobry… I tak do poniedziałku rana.

Nie chcę się obudzić

Zaangażowanie Marka w sprawy remontu było początkowo imponujące; widać też było, że postawił wszystko na jedną kartę. Może chcecie szafę i głośniki? – rozpytywał w euforii znajomych. – Mnie już niepotrzebne – dodawał uradowany. Pierwsze tygodnie upłynęły nowej parze na kursach między sklepem wyposażenia domu a łóżkiem. Jeszcze trzy miesiące później Elżbieta tak opowiadała mieszkającej po sąsiedzku przyjaciółce:  „Jest tak dobrze, że ja chyba śnię, ale nie chcę się obudzić. Czy możesz pożyczyć £200 do wypłaty?”. Pytana czy Marek nie ma wad, odpowiadała: „często siedzi na Facebooku i Naszej Klasie, ale nawet wtedy jest uroczy; zresztą ma córkę w kraju, więc musi z nią jakoś gadać”.

Nieoczekiwana zmiana kursu

Godzina 3:05 w nocy, miesiąc później. Do okna sąsiadki puka wystraszony Marek – Halo, czy możecie zadzwonić na pogotowie? Padły nam telefony, a Eli coś się stało. Ledwo oddycha! Pogotowie nie stwierdza nic szczególnego, zaleca odpoczynek, a GP przepisuje „Ibuprom”. Dopiero po tygodniu Elżbieta przyznaje się mężowi sąsiadki co się stało: „Nowy człowiek w pracy napisał do mnie dwuznacznego sms-a, ja go nie skasowałam. Zobaczył go Marek - już szedł się rzucać z balkonu. Kłóciliśmy się do drugiej w nocy, w końcu nie wiem o co, a po godzinie dostałam tego ataku”. Swoją wersję tak przedstawia Marek – „Kaśka się puściła z policjantem, Ulka pół roku zdradzała z kolegą z pracy, więc co mam teraz sądzić o Elce jak znajduję takie sms-y? Ostatnio przyłapałem ją na kłamstwie, bo mówiła, że nie dzwoniła do córki, a dzwoniła!”.

Gdyby nie „te” potrzeby…

Mija kolejny miesiąc; Elżbieta z Markiem przychodzą do sąsiadów na proszony obiad – ci od razu zauważają, że coś jest nie tak. - No bo na remont brakuje, a ona ciągle kupuje nowe buty i torebki! – wyrzuca Marek i zwraca się do Elżbiety:  „Przyniosłem ostatnio £4200 i gdzie to jest?”. Ta odszczekuje: „A kiedy ty niby masz czas na remont?” – i odwraca się do przyjaciółki „Cały dzień nic tylko Fejs i NK!”. Nawet próba rozmowy o rzucaniu palenia – które Ela obiecywała sobie już milion razy – kończy się ich kłótnią - Bo to on mnie wciąż namawia «no, chodź na jednego», to jak mam rzucić?” – pyta retorycznie Elżbieta. - Znowu ja, tak? – Marek podnosi głos. Dopiero kawałem o seksie sąsiadowi udaje się rozładować sytuację. Wkrótce potem goście pospiesznie kończą deser i wychodzą szczypiąc się. Trochę dla żartu, bardziej ze złości.

I co dalej?


Od tamtego czasu Elżbieta postawiła Markowi niejedno ultimatum. Każde było ostateczne. On planuje co rusz nowy remont, w którym niestety „przeszkadza” mu internetowe łącze. Zaczyna też żałować pochopnego pozbycia się szafy i głośników.
Zrelacjonowałem powyższą historię najwierniej jak umiałem, mając do dyspozycji tyle miejsca ile miałem. A napisałem ją ku przestrodze tych z Was, którym może doskwiera już samotność, ale też i tych, którzy w tej historii rozpoznają znajome wątki. Niech przypomina ona o pytaniach, które zadawać trzeba: czy warto poganiać czas, którego (według siebie) nie mamy? Czy warto przygotować się do związku, a swojego wybranka poznać lepiej, zanim wykonamy krok bez odwrotu? Pisali ostatnio w prasie, że seks jest zbawienny dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego. Ale czy nasz seks jest zwieńczeniem cudownego związku dwojga ludzi, czy raczej jesteśmy jego zakładnikami? Czy tkwimy w chorym związku z kimś, kogo nie kochamy i bliżej nam raczej do nienawiści, ale tkwimy w nim, bo...Tu, Drogi Czytelniku, wpisz swoje własne wytłumaczenie. Wpisz, a potem przeczytaj je na głos. Czy rzeczywiście zamierzasz obejść tegoroczne Walentynki właśnie z tego powodu?

Jacek Wąsowicz
 

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony ilondyn.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji portalu. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@ilondyn.co.uk.

Tagi: Wielka Brytania, Polacy, związki, partnerstwo

24-02-2012 01:40 gomaka
Hehe, jak zwykle troche prawdy o nas emigrantach z Polski :)
10-02-2012 23:00 Sierba
Oboje to debile! Albo nie, to niedojrzałe dzieci.

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja iLondyn.co.uk nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Tylko jej zawód jest jednocześnie tak gloryfikowany, a zarazem wyśmiewany. Tylko ona potrafi przekopać się przez warstwę brytyjskiego brudu do czystej powierzchni. Tylko Polka - nierzadko z dyplomem wyższej uczelni - sprząta brytyjskie bagienko obserwując różnice kulturowe pomiędzy swoimi rodakami a innymi nacjami. Jedno jest pewne: zawód cleanerki może być niewdzięczny, llecz bywa też wesoły.
Kiedy w Twoim rodzinnym domu królował alkohol i przemoc, kiedy udało Ci się z niego wyrwać i zacząć normalnie żyć, kiedy myślisz, że to koniec - to możesz się mylić. Nawet na emigracji demony przeszłości mogą mocno uderzyć Cię po kieszeni. I to wszystko w świetle obowiązującego prawa.
Według dziennika „Daily Mail” szkoły państwowe w Wielkiej Brytanii, zachęcają dzieci polskich imigrantów do przystępowania do testu GCSE w ojczystym języku, gdyż dzięki znakomitym wynikom rodaków, ich notowania rosną.
Niejedna Polka stwierdzi, że jej przygoda z inną rasą zaczęła się od „braku urodzaju" wśród Polaków. Jednak ta podróż w nieznane kończy się przeważnie gorzkim posmakiem odczucia, że nikt nikogo nie rozumie. Zostaje im tylko wspólne dziecko oraz adres. Jak z tego wybrnąć?
 << Poprzednia
Strona:  

Newsletter

Galeria

0
0
0

Polecamy

Outlanders w kinach

Outlanders w kinach
Rozmowa z Kubą Tolakiem, odtwórcą głównej roli we wchodzącym w tym tygodniu na ekrany brytyjskich kin filmie Outlanders.
Więcej>>

Porady

Porady
To prawda, że nie wszystkie wypadki mogą być określone jako "nagłe". Jeżeli zatem już wiemy, że mamy do czynienia z wypadkiem "nagłym", powinniśmy wezwać karetkę. Aby to zrobić, dzwonimy za darmo pod numer 999 z jakiegokolwiek telefonu, gdzie następnie prosimy o połączenie z pogotowiem.
Więcej>>

Wpadka Volkswagena?

Wpadka Volkswagena?
Firma Volkswagen zawsze kojarzyła się z dobrymi, solidnymi samochodami dla klasy średniej. Czy jest zatem w tym coś dziwnego, że Volkswageny w wersjach luksusowych nie chcą się dobrze sprzedawać?
Więcej>>

Jak zostać rodzicem chrzestnym

Jak zostać rodzicem chrzestnym
Mieszkam w Londynie ponad trzy lata. Niedawno brat poprosił mnie, żebym została matką chrzestną jego syna. Bardzo ucieszyła mnie ta propozycja, jednak nie wiem jak się do tego zabrać. Czy potrzebuję jakieś zaświadczenie? Chrzest ma się odbyć w Polsce za niecały miesiąc. Marta
Więcej>>

Pickup Volkswagena

Pickup Volkswagena
Na rozpoczynających się właśnie targach samochodów użytkowych w Hanowerze, niemiecki koncern Volkswagen przedstawi swój koncepcyjny model pickup’a nazwany po prostu „Pickup”.
Więcej>>

Porady: Systemy płac, które miałyby być uzależnione od ilości wykonanej przez nas pracy. Czy jest to rzeczywiście bardziej opłacalne?

Porady: Systemy płac, które miałyby być uzależnione od ilości wykonanej przez nas pracy. Czy jest to rzeczywiście bardziej opłacalne?
Igor: Mój pracodawca chce przestawić nas na inny system płac, które miałyby być uzależnione od ilości wykonanej przez nas pracy. Czy jest to rzeczywiście bardziej opłacalne?Pracodawca najprawdopodobniej chce przejść na tzw. performance-related pay scheme, aby zachęcić swoich pracowników, by pracowali ciężej indywidualnie czy to jako zespół, bo wypłata będzie uzależniona od jakości i ilości pracy, którą wykonujemy.
Więcej>>

Demon prędkości w wersji cabrio

Demon prędkości w wersji cabrio
Na zbliżającym się wielkimi krokami konkursie elegancji w Pebble Beach, marka Bugatti zaprezentuje swój flagowy model Veyron w nowej wersji cabrio.
Więcej>>

Królestwo Volkswagena

Królestwo Volkswagena
Nad austriackim jeziorem Wörthersee, pomiędzy alpejskimi wzniesieniami a znanym kurortem Reifnitz, odbył się przez ostatni tydzień maja jeden z najważniejszych zlotów miłośników samochodów marki Volkswagen.
Więcej>>

Ile możesz wypić?

Ile możesz wypić?
Ile możesz wypić? - adres strony mówi sam za siebie
Więcej>>

Inspirujące krajobrazy hrabstwa Down

Inspirujące krajobrazy hrabstwa Down
Położone nad Morzem Irlandzkim hrabstwo Down zaprasza przede wszystkim miłośników pieszych wędrówek. Powyższy obszar słynny jest głównie ze względu na świetnie zagospodarowane, urocze wzgórza, które zachęcają do spacerów i relaksu na łonie przyrody.
Więcej>>
Open publication - Free publishing - More nespaper
Open publication - Free publishing - More news

Galeria

Kontakt     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek pracy     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy