
Tego wieczoru wiedziałam, że wcześniej czy później ludzie oszaleją na Pani punkcie...
Pierwszy raz zelektryzowała mnie Pani swoim wokalem w krakowskim „Klubie pod Jaszczurami”. Śpiewała Pani chórki podczas akustycznego koncertu Republiki, ale pod koniec koncertu dała Pani własny minirecital. Miałam wtedy przeprowadzić wywiad z zespołem Republika, ale tak naprawdę chciałam się dopchać do Pani i złożyć Pani hołd – tego wieczoru wiedziałam, że wcześniej, czy później ludzie oszaleją na Pani punkcie...
Strasznie mi miło. Zupełnie nie wiem co powiedzieć, tym bardziej że ani koncertu Republiki, ani później mojego występu już nie pamiętam. Raczej nie kolekcjonuję wspomnień koncertowych, wolę patrzeć w przyszłość i planować. Bardzo dziękuję za tę Pani pewność, iż kiedyś będę mieć własną publiczność, ja osobiście tej pewności wtedy nie posiadałam. Jeśli już, to może jedynie ogromną nadzieję, że będę miała z kim dzielić moje słowa i dźwięki. Na szczęście niektóre marzenia się spełniają.
Jak ważna jest w tej chwili muzyka i scena w Pani życiu? Od dłuższego czasu jest Pani również zabieganą matką, businesswoman, menadżerem, czasami jurorem oraz prowadzącą programy telewizyjne. Nie koncertuje już Pani tak często, za to jeśli już daje Pani koncert – wielbiciele Pani talentu wiedzą, że mogą oczekiwać od Pani wiele i wiele otrzymają... Czas na pokazanie, że doskonała jakość zawsze będzie ponad ilość?
Wciąż koncertuję bardzo intensywnie, praktycznie mam zajęty każdy weekend, ale nie wszystkie koncerty są otwarte dla szerokiego grona odbiorców. Wydarzeniami są koncerty premierowe, telewizyjne, festiwalowe czy trasy koncertowe. Od jesieni zeszłego roku mieliśmy już dwie trasy koncertowe, związane z moimi kolejnymi płytami: „Skałą” i projektem z Kwartetem Royal. Wszystkie koncerty odbyły się w bardzo ekskluzywnych miejscach i choć bilety na nie nie były tanie, w niektórych miejscach musieliśmy zagrać dwukrotnie, by wszyscy chętni mogli nas usłyszeć. Wierzę w przewagę jakości nad ilością, ale stać mnie jeszcze na intensywną pracę, więc kuję żelazo póki gorące. Nie wiem ile jeszcze energii mam do rozdania, ile w ogóle będę mieć jeszcze sił, ochoty, czy któregoś dnia uznam, że przestało mnie to satysfakcjonować lub że już powiedziałam wszystko... Póki co świetnie się czuję na scenie, uważam że jest nawet coraz lepiej, coraz bardziej świadomie, z pełną kontrolą nad swoimi emocjami, jak i emocjami i reakcjami innych. Przestałam pragnąć podobać się wszystkim, stałam się także bardzo wymagająca, ale też znam swoje miejsce. To się nazywa chyba dojrzałość.
Jakby miała Pani raz jeszcze przejść swoją muzyczną drogę od początku, ze wszystkimi doświadczeniami, które Pani ma, z całą wiedzą, jaką Pani nabyła, czy coś by Pani zmieniła? Czy jednak błędy powinno się popełniać, by się uczyć?
Niczego bym nie zmieniła. Błędy uczą. Nadal pragnę je popełniać, tak długo, jak mam czas je rozróżnić, analizować, naprawiać i się twórczo do nich dystansować, traktując je jak lekcję.
Jedną z płyt zatytułowała Pani „Jakajakayah” – no właśnie, jaka jest Kayah? Poda Pani 5 przymiotników, które najtrafniej Panią określają?
To trudne, bo jakiej autoanalizy mam tu dokonać? Posłużę się zatem moimi własnymi piosenkami. „Jestem jak liść, co drży na wietrze, choć wszyscy myślą, że jestem silna, nie złamie mnie nic", jestem taka jak wszystkie, choć nie do końca, bo „wszystkie jesteśmy podobne do siebie w tym, że się różnimy", „jestem też wbrew naturze, choć myślałeś że nie będę", „jestem kamieniem, na podobieństwo twych słów stworzona" , „ jestem jak skała samotna, na życia pustyni tkwię", ale „będę tam gdzie nie było mnie i się nie spodziewasz jeszcze " - " jeśli będę". I tak właśnie skończyłam płytę "Jakajakayah".
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony ilondyn.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji portalu. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@ilondyn.co.uk.
Redakcja iLondyn.co.uk nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.
O kulisach zawodu boksera na Wyspach, o tym, że nie każdy nadaje się do uprawiania tego sportu oraz o przygotowaniach do kolejnej walki, rozmawiamy z Marcinem Marczakiem, walczącym w brytyjskich ringach pod pseudonimem „The Polish Express”. 26 lutego podczas 84. ceremonii wręczenia Oscarów, statuetka w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny powędrowała w ręce irańskiego reżysera Ashgara Farhadiego, za film „Rozstanie”. Chociaż od dłuższego czasu mówiło się, że zdecydowanym faworytem jest irańska produkcja, do końca mieliśmy nadzieję, że to Agnieszka Holland zostanie nagrodzona Oscarem. Ania Kubicka jest ciepłą kobietką, która roztacza pozytywną aurę wokół siebie, zarażając nią innych ludzi. Artystyczna dusza pozwala jej dostrzec w przyrodzie rzeczy, których normalny śmiertelnik nie widzi. Na co dzień pracuje jako szef kuchni w jednej z londyńskich restauracji, ale jej pasją jest robienie własnej, unikalnej biżuterii. Potrafi zrobić „coś z niczego”. Wywiad z Martą Kowalską, londyńską fotografką.
0 zł
0 zł
0 złOddali autobus na złom
Kryzys przeczekać spokojnie na Wyspach
Wynajęcie mieszkania/domu w Anglii
Jak pozbyć się brzuszka?
Spokojna i słoneczna Irlandia
Nasze sprawy: Co zrobić w wypadku kradzieży?
Obniżenia progu podatkowego
Polityczna olimpiada
Pomysłowość to wasz atut
Silnik diesla w nowym Audi TT TDI