
Podobno natura tak ukształtowała facetów, by mieli jak najwięcej potomstwa z wieloma różnymi partnerkami. Zostanie dawcą spermy wydaje się być idealnym rozwiązaniem: maksimum skuteczności przy minimum zobowiązań. Lecz niestety minimum przyjemności też...
- To wspaniale, że pan dzwoni - rozpromienia się na wiadomość o telefonie od reportera "Laif" Tim Mott, odpowiedzialny za kontakty z prasą w klinice płodności i banku spermy The Bridge Fertility, Gynaecology and Genetics Centre. - Właśnie zastanawialiśmy się jak nawiązać kontakt z prężną i płodną męską społecznością z Polski - deklaruje.
Zapłodnij mnie!
Okazuje się, że chętnych do zostania dawcami spermy nie ma wcale tak wielu. Mimo że za każdy "strzał" centrum wypłaca 22,5 funta tzw. zwrotu kosztów dojazdu i poświęconego czasu.
- Liczba zgłaszających się znacznie się zmniejszyła odkąd w 2005 roku zmieniono prawo - informuje Jenny Weren, menedżer banku spermy w The Bridge Centre. Od tamtej pory dane dawców są skrzętnie przechowywane, a zrodzone przy wykorzystaniu ich materiału genetycznego potomstwo ma prawo po osiągnięciu 18. roku życia do informacji na temat, kto jest ich biologicznym ojcem. Największy spadek ochotników odnotowano w grupie wiekowej od 18 do 25 lat.
- Kiedyś studenci odwiedzali nas bardzo licznie. Teraz osoby w ich wieku raczej wzdrygają się przed myślą, że któregoś dnia do drzwi zapuka ich nigdy nie widziane dziecko - mówi Jenny. Tymczasem sperma mężczyzn właśnie w tym wieku jest najlepszej jakości.
Obecnie najliczniej chęć zostania dawcą zgłaszają dojrzali mężczyźni w wieku 35-45 lat, ojcowie rodzin z żonami i dziećmi.
- Ich motywacją bynajmniej nie są pieniądze, które przecież nie są wcale duże. Chcą się po prostu podzielić swoim szczęściem z innymi parami, które dotąd nie mogły mieć dzieci - tłumaczy Jenny. Parami lub nie parami, gdyż, jak wyjawia, klientkami centrum bardzo często są kobiety samotne oraz lesbijki.
- Kiedyś przedstawialiśmy im cały katalog mężczyzn. Mogły wybierać kolor oczu, włosów, osobowość... Dziś, ze względu na brak dawców dostają jedną osobę do akceptacji. Jeśli się nie zdecydują, muszą czekać, aż pojawi się następny dawca - informuje Jenny. Tymczasem kolejka kobiet chętnych do zapłodnienia jest tak długa, że przed wrześniem nie ma co liczyć na zabieg.
Zdrowy wytrysk
Centrum zabiega o dawców ogłaszając się w prasie. W ten sposób jest w stanie zainteresować 400 mężczyzn miesięcznie. Jednak zaledwie dwudziestu z nich ostatecznie odwiedza klinikę, aby poddać się rekrutacji. W jej procesie bada się ogólny stan zdrowia pacjenta, poddaje się analizie próbki jego moczu oraz krwi, aby stwierdzić, czy nie jest nosicielem HIV, ani nie jest chorym na jedną z licznych chorób przenoszonych drogą płciową, a także cukrzycę. Centrum konsultuje się również z lekarzem rodzinnym kandydata na dawcę, aby zapoznać się z historią jego stanu zdrowia oraz ewentualnymi rodzinnymi predyspozycjami.
- Nie mogą zostać dawcami między innymi osoby z wadami budowy serca, epilepsją czy cukrzycą. Wykluczamy rownież tych, u których przodków pojawiły się poważne schorzenia o charakterze dziedzicznym - wyjaśnia Jenny.
Niezwykle istotna jest oczywiście jakość samej spermy potencjalnego dawcy. Jednorazowo pobrana próbka ma zazwyczaj od 2 do 5 mililitrów objętości. W jednym mililitrze znajduje się od 20 do 50 milionów żywych plemników.
- W naszym laboratorium przyglądamy się, jak się zachowują, czy wyglądają zdrowo - mówi Jenny. Osoby u których liczba żywych plemników nie osiąga minimalnego poziomu 20 milionów na mililitr nie kwalifikują się, gdyż w procesie zamrażania spermy ginie ich od 50 do 90 procent, wobec czego sperma niskiej jakości po rozmrożeniu byłaby bezużyteczna.
- Jakość spermy obniżają palenie papierosów, marihuany, picie dużej ilości alkoholu, kawy, a także stres i nieodpowiednia dieta - przestrzega Jenny. Nie chce jednak podać przepisu na to, co jeść, aby być idealnie płodnym.
- Trzeba po prostu zdrowo żyć. Zazwyczaj ponad połowa zgłaszających się mężczyzn przechodzi przez ten etap testów - uspokaja. Ostatecznie jednak, z 400 zainteresowanych miesięcznie, tylko jeden lub dwóch dociera do etapu, w którym zostają dawcami.
- Najwięcej osób rezygnuje, gdy dowiaduje się, że nie będą dla dziecka anonimowi, reszta jest dyskwalifikowana z przyczyn fizjologicznych - objaśnia Jenny.
Kącik onanisty
- Aby sperma zawierała jak największą liczbę plemników dawca musi powstrzymać się od stosunków seksualnych lub masturbacji przez co najmniej trzy dni przed oddaniem nasienia dla naszych celów - zastrzega Jenny. Szczęśliwy dawca zgłasza się do centrum najczęściej raz w tygodniu przez okres od trzech miesięcy do pół roku. Dłuższa współpraca jest niemożliwa, gdyż prawo brytyjskie zastrzega, że sperma jednego mężczyzny nie może być użyta do zapłodnienia liczby kobiet większej niż dziesięć, co zwykle ogranicza liczbę potomstwa do dwudziestu.
- Po współpracy z nami mężczyzna nie może już zostać dawcą spermy w żadnej innej klinice w Wielkiej Brytanii, ale za granicą i owszem - wyjaśnia.
Przy każdorazowej wizycie w centrum dawca zaopatrywany jest w plastikowy pojemniczek i pozostawiany sam sobie w "kąciku onanisty", czyli niewielkim pomieszczeniu bez okien, za to z wygodnym fotelem, lampką nocną i stoliczkiem zaopatrzonym w zestaw czasopism erotycznych. Jest też oczywiście umywalka.
- Niektórym pobyt tam zajmuje trzy minuty, innym cztredzieści pięć - szacuje Jenny.
Następnie próbki nasienia rozparcelowywane są do malutkich probówek. Z jednorazowego pobrania można zazwyczaj uzyskać materiał do trzech prób zapłodnienia kobiety. Probówki przechowywane są w banku spermy, czyli pomieszczeniu z zamrażarkami wielkości domowych lodówek, podłączonych do ogromnych butli z ciekłym azotem, który je chłodzi.
Bank spermy w The Bridge Centre zajmuje jedynie niewielki pokoik na poddaszu, ale jego rozmiar nie przesądza o zasobach.
- Mamy tutaj zamrożone próbki nasienia 20 tysięcy osób - informuje Jenny.
Obok Hiszpanów i Brazylijczyków, Polacy są grupą narodowościową, która najczęściej zgłasza się do centrum z chęcią zostania dawcą.
- Jest z nimi jednak ten problem, że nie mówią dobrze po angielsku - smuci się. Tymczasem nielegalne jest podpisanie kontraktu z osobą, która nie jest go w stanie zrozumieć. Jeżeli więc Jenny nie może się z kimś dogadać, osoba ta nie kwalifikuje się do współpracy.
- Wkrótce jednak planujemy przygotowanie wersji kontraktu w języku polskim - zapewnia.
Jaromir Rutkowski
© Fortis Media Limited 2004-2013
Użytkownicy strony ilondyn.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji portalu. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@ilondyn.co.uk.
Tagi: sperma, bank spermy, dawcy spermy










































Komentarzy: 1




























Redakcja iLondyn.co.uk nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.
Rudzik Personel, agencja pośrednictwa pracy z północnego Staffordshire, specjalizująca się do tej pory w znajdowaniu pracy głównie Polakom, musi zmienić swój profil. Badania wykazują, że najsprawniejszymi i najskuteczniejszymi podrywaczami na Starym Kontynencie są wyspiarze. Powód? Potrafią śmiać się z siebie i rozbawiać do łez swoje wybranki! Tańcem, muzyką i śpiewem mieszkańcy sennego rybackiego miasteczka w Japonii zamierzają świętować wygraną swojego imiennika w wyborach prezydenckich w USA. Zwycięstwo Baracka Obamy nie budzi wśród Japończyków najmniejszych wątpliwości - donosi serwis deser.pl Szykują się na atak na Microsoft?
0 zł
0 zł
0 złPorady
Pomoc prawna (cz. 2)
Komu w głowie zagłówek?
Elektryczny sportowiec
Najdroższe auto świata
Terms of Contract: warunki kontraktu
Brilliance: Brylancik z Chin
Co to takiego?
Chopin w Business Network International
Rzeź bankierów w City