Środa, 23 maja 2012r. Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
      Finanse na Wyspach |  Londyn News |  Wielka Brytania
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Płodne Wyspy

20-11-2007

Polakom w Wielkiej Brytanii łatwiej zdecydować się na dziecko niż w kraju. Sprzyja temu ich sytuacja finansowa, jak i hojniejsze wsparcie ze strony państwa. Monika urodziła swoją córeczkę Ninę cztery miesiące temu w nowoczesnym i komfortowym szpitalu Chelsea & Westminister w Londynie. Liczne wizyty położnej, szkoła rodzenia, lekarstwa – wszystko to było darmowe. Tymczasem siostra Moniki, która właśnie jest w ciąży co miesiąc wydaje co najmniej 150 złotych na wizyty u prywatnego lekarza w Częstochowie. Gdy jakiś czas temu siostra zmuszona była pójść do szpitala, a niestety przypadło to na okres strajków, musiała przynieść nie tylko swoją pościel i szklanki, ale i termometr. Monika, która jest artystą jubilerem przyznaje, że mieszkając w Wielkiej Brytanii łatwiej pozwolić sobie na dziecko. – Człowiek ma pracę, a nawet jak ją straci to znajdzie inną – wyjaśnia. Monika ma przed sobą jeszcze kilka miesięcy urlopu macierzyńskiego, które razem z córką zamierza spędzić w Polsce.

 

Polakom w Wielkiej Brytanii łatwiej zdecydować się na dziecko niż w kraju. Sprzyja temu ich sytuacja finansowa, jak i hojniejsze wsparcie ze strony państwa.
Monika urodziła swoją córeczkę Ninę cztery miesiące temu w nowoczesnym i komfortowym szpitalu Chelsea & Westminister w Londynie. Liczne wizyty położnej, szkoła rodzenia, lekarstwa – wszystko to było darmowe. Tymczasem siostra Moniki, która właśnie jest w ciąży co miesiąc wydaje co najmniej 150 złotych na wizyty u prywatnego lekarza w Częstochowie. Gdy jakiś czas temu siostra zmuszona była pójść do szpitala, a niestety przypadło to na okres strajków, musiała przynieść nie tylko swoją pościel i szklanki, ale i termometr. Monika, która jest artystą jubilerem przyznaje, że mieszkając w Wielkiej Brytanii łatwiej pozwolić sobie na dziecko. – Człowiek ma pracę, a nawet jak ją straci to znajdzie inną – wyjaśnia. Monika ma przed sobą jeszcze kilka miesięcy urlopu macierzyńskiego, które razem z córką zamierza spędzić w Polsce.
 
Ubywa Polaków
W przeciwieństwie do sytuacji w kraju na Wyspach możemy mówić o polskim wyżu demograficznym - tak przynajmniej wynika z danych o liczbie porodów wśród brytyjskiej polonii. Liczba paszportów tymczasowych wydanych noworodkom przez polski konsulat w Londynie wskazuje, że w Wielkiej Brytanii od 1 maja 2004 roku urodziło się blisko 13 tysięcy dzieci. Jednak profesor Krystyna Iglicka z ośrodka naukowego Centrum Stosunków Międzynarodowych specjalizująca się w zagadnieniach imigracyjnych, jest przekonana, że polskich dzieci na Wyspach rodzi się znacznie więcej. - Długie kolejki pod konsulatem, jak i powolne spływanie tych danych sprawiają, że ta liczba jest zaniżona w porównaniu ze stanem faktycznym – wyjaśnia.
Nie mniej jednak, płodność polskiej społeczności w UK jest wyższa niż rodaków w ojczyźnie. Polska ma bowiem nie tylko ujemny przyrost naturalny, ale i razem z Bułgarią i Słowacją znajduje się na ostatnim miejscu pod względem płodności wśród wszystkich 27 państw Unii Europejskiej (dane Eurostatu za 2006 rok). – By można było mówić o reprodukcji społeczeństwa na parę rodziców powinno przypadać nieco ponad dwoje dzieci (2,1) – wyjaśnia profesor Iglicka. Tymczasem w Polsce wskaźnik płodności w 2006 roku wyniósł znacznie poniżej tego progu - zaledwie 1,23 - co oznacza, że Polaków ubywa. Jednocześnie Wielka Brytania, jak i Irlandia, z ich rozbudowanymi systemami socjalnym są pod względem płodności w unijnej czołówce. W Wielkiej Brytanii na parę rodziców w 2006 roku przypadało 1,84 dziecka, a w Irlandii – 1,93 co sytuuje te społeczeństwa znacznie bliżej progu reprodukcji.
 
Tradycyjni i rodzinni
Wielu młodych polskich emigrantów decyduje się na dziecko, na które w Polsce przyszłoby im poczekać znacznie dłużej. – W Polsce nie daliby sobie rady, byliby zależni od rodziców – wyjaśnia profesor Iglicka, która podczas swoich obecnych badań przeprowadziła rozmowy z wieloma młodymi Polakami na Wyspach. – Mieszkając w Wielkiej Brytanii nie boją się mieć dzieci bo pozwalają im na to ich zarobki oraz pomoc otrzymywana od państwa – dodaje. W Wielkiej Brytanii bowiem przysługują nam takie zasiłki jak Sure Start Maternity Grant, Child Benefit czy Child Tax Credit (szczegóły w ramce). Rodzice mogą się też starać o pomoc w finansowaniu edukacji dziecka, zwłaszcza na poziomie uniwersyteckim. Gdy więc porównać sytuację bytową w kraju z tą na Wyspach okazuje się, że Polacy przy odpowiednich warunkach jak najbardziej chcą mieć dzieci. – Bez wątpienia jesteśmy społeczeństwem rodzinnym i tradycyjnym. Nie tracimy tych cech emigrując do kraju zachodniego, gdzie większy nacisk jest kładziony na pracę i karierę. Wręcz przeciwnie korzystamy z tamtejszych warunków by wychowywać potomstwo – wyjaśnia profesor Iglicka.  
 
Łatwiej, ale tylko na państwowym
Z tezą, że w Wielkiej Brytanii łatwiej jest mieć dzieci nie zgadza się jednak Ewelina - mama małej Emily, która po sześciu miesiącach urlopu macierzyńskiego wróciła do pracy jako recepcjonistka w szkole podstawowej. Jej zdaniem sytuacja, w której oboje rodzice pracują na pełny etat tylko po to by niemal całość pensji wydać na opłaty za dom, samochód oraz przedszkole dla dziecka przypomina błędne koło. - Miesięczny koszt przedszkola to 700 - 800 funtów i to w Luton, w okolicach którego mieszkamy. W Londynie jest znacznie drożej! W Polsce koszt żłobka czy przedszkola to ciągle sprawa groszowa – wyjaśnia Ewelina. - My mieliśmy bardzo dużo szczęścia bo znaleźliśmy nianię za około 400 funtów miesięcznie - dodaje. Jednocześnie Ewelina ma poczucie, że czas, który spędza z córką jest bardzo niewielki. – Niunia budzi się około szóstej rano a za piętnaście ósma musimy już ją odwieść do niani i spieszyć się do pracy. Ja kończę o szesnastej trzydzieści więc odbieram ją około siedemnastej Potem karmienie, kąpiel i około dziewiętnastej, dwudziestej mała zasypia – opowiada mama Emily. W jej odczuciu ci, którzy uważają, że ich przyjazd do Wielkiej Brytanii ułatwił im posiadanie dzieci to przede wszystkim osoby mieszkające w councilowskich mieszkaniach, którym przysługują zasiłki socjalne – wysokie w stosunku do kosztów mieszkania i modelu życia który wiodą.
 
Na poród do Polski?
Choć dotacje od rządu brytyjskiego zachęcają wielu z nas do posiadania dzieci, część Polek będących w ciąży na sam poród chce się udać do kraju ponieważ według obiegowych opinii warunki w brytyjskich szpitalach są skandaliczne. „Niedawno dowiedzieliśmy się, że moja żona jest w ciąży, ale nigdy w życiu nie zgodzimy się żeby rodziła w UK!!” – czytamy na jednym z polonijnych forów internetowych. „Sposób opieki i warunki szpitalne są tu nie za ciekawe! ...Do tego dochodzą problemy z wyrobieniem paszportu. Na czas narodzin (żona – przyp. red.) pojedzie do Polski i po kilku miesiącach dołączy do mnie a benefity i tak nam nie przepadną” – pisze przyszły tata. „To nie prawda” – odpowiada mu na tym samym forum szczęśliwa mama siedmiotygodniowego synka. „Też miałam wątpliwości na początku czy nie wrócić do Polski na czas porodu, ale zdecydowałam się zostać i nie żałuje. Opieka super, położna świetna, doświadczona, dużo mi pomogła, poród przebiegał szybko i bezboleśnie. Nikt na mnie nie krzyczał, wszystko w miłej atmosferze, żeby matce i dziecku było dobrze, to było najważniejsze. Dodatkowo szpital zarejestrował dziecko już w drugiej dobie po urodzeniu bez zbędnego jeżdżenia po urzędach, a jeśli chodzi o paszport czekaliśmy dwa tygodnie” – wyjaśnia.

Złych opinii o brytyjskich szpitalach (przynajmniej w kwestiach położniczych) nie potwierdzają doświadczenia ani Moniki, ani Eweliny. – Rodziłam w szpitalu w Luton. Warunki były wspaniałe. Moja położna, kiedy okazało się, że córka nie chce ssać lewej piersi, dokładała starań by pomóc mi przyzwyczaić ją do tego – relacjonuje Ewelina. Równie zadowolona z warunków i opieki w londyńskim Chelsea & Westminister Hospital jest Monika. Przyznaje jednak, że w dużej mierze związane jest to z bezproblemowym przebiegiem ciąży. – Gdyby mój stan wymagał częstych wizyt lekarskich to pewnie nie byłoby tak różowo, bo w Anglii lekarz specjalista to osoba święta w tym sensie, że dostęp do niego jest ograniczony – wyjaśnia. Nie zmienia to jednak jej opinii, że w Wielkiej Brytanii łatwiej jest mieć dziecko. - Warunki są tu bardziej ... pozytywne – podsumowuje. Cóż pozostaje nam tylko rodzić dzieci!

 

 
Zasiłki i dopłaty na dziecko
 
Sure Start Maternity Grant (tzw. becikowe)
 Jednorazowa pomoc finansowa - wysokości £500.00 - przyznawana po porodzie lub adopcji dziecka. Przysługuje ona rodzinom, w których przynajmniej jedno z rodziców pobiera jeden z zasiłków: Income Support, Child Tax Credit, Working Tax Credit
Jobseeker’s Allowance, Pension Credit.
 
Child Benefit (tzw. dodatek na dziecko)
Przysługuje rodzicom dzieci, które nie przekroczyły 16. roku życia lub starszych (do 19. roku życia), które kontynuują edukację. Dodatek nie jest zależny od dochodów i wynosi tygodniowo £18.10 na pierwsze dziecko i £12.10 na każde kolejne (dane dot. obecnego roku podatkowego).
 
Child Tax Credit (tzw. zasiłek na dziecko)
 Przyznawany w zależności od dochodów i liczby dzieci. Roczne dochody na rodzinę nie mogą jednak przekraczać £50,000. Przykładowo rodzina o rocznych dochodach £5,000 z trójką dzieci otrzyma £6,090 rocznego dofinansowania, z kolei rodzina o rocznych dochodach £50,000 z jednym dzieckiem otrzyma £545 (dane dot. obecnego roku podatkowego). Aby dowiedzieć się jakiej wysokości zasiłek możemy otrzymać najlepiej sprawdzić to na stronie internetowej HM Revenue & Customs (http://www.hmrc.gov.uk).
 

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony ilondyn.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji portalu. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@ilondyn.co.uk.

23-05-2012 20:38 iLondyn.co.uk
Możesz być pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja iLondyn.co.uk nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Aresztowano 18-letnią matkę porzuconej pod Domem Polskim w Reading 3-tygodniowej dziewczynki.
Dwudziestu pięciu strażaków nie odważyło się wejść do płytkiego stawu w Południowym Londynie, by uratować mewę uwięzioną w plastikowej torbie.
Liczba osób, które muszą czekać powyżej 18 tygodni na podjęcie leczenia wzrosła o 27% od kiedy rządząca koalicja objęła władzę.
Na szkolnej stołówce 6-letnia dziewczynka otrzymała chleb z dżemem zamiast gorącego obiadu. Wszystko przez 4 funty zadłużenia matki.
 << Poprzednia
Strona:  

Newsletter

Galeria

0
0
0

Polecamy

Niezdobyty przez wrogów

Niezdobyty przez wrogów
Tak brzmi jego motto, bowiem od 711 roku dzielnie odpierał ataki barbarzyńców. Tysiąc lat później, w 1713 trafił w ręce brytyjskiej królowej. Nie zawiódł podczas II wojny światowej i okrył się jedną z największych jej tajemnic…
Więcej>>

Na skrzyżowaniu dróg świata

Na skrzyżowaniu dróg świata
Zazdrość, konflikt, niepokój. To nie z tym kojarzy nam się świętość. A jednak to właśnie te słowa oddają to, co od wieków dzieje się w miejscu, w którym swoje początki miały trzy największe religie monoteistyczne świata: judaizm, chrześcijaństwo i islam. Od wieków brakuje tu jednak tego, co świętość powinna z sobą nieść: pokoju, miłości i zrozumienia.
Więcej>>

Nowy model Veyrona

Nowy model Veyrona
Kolejna wersja Veyrona – Bugatti Veyron 16.4 - została zaprezentowana w ubiegły weekend na Pebble Beach Bugatti.
Więcej>>

Bond żyje!

Bond żyje!
Trzydzieści lat po premierze "Szpiega, który mnie kochał", pojawia się nurkujący samochód Bonda. Osiąga prędkość 77 mil na godzinę na lądzie, a pod wodą 1.8 mil na godzinę, przy 10 metrowym zanurzeniu.
Więcej>>

Aston Martin wraca do macierzy

Aston Martin wraca do macierzy
Brytyjczycy odzyskali swoje motoryzacyjne klejnoty. Po ponad 20 latach "amerykańskiej niewoli" legendarna marka Aston Martin znowu jest w ich rękach.
Więcej>>

Uczono nas pogardy dla filmu

Uczono nas pogardy dla filmu
Dzięki impresariatowi Ewy Becli mogliśmy oglądać w sali teatralnej POSK kolejną znakomitość. Tym razem był to Cezary Pazura, aktor dramatyczny i komediowy oraz artysta kabaretowy. Nieskromnie dodamy, że również mamy w tym swój udział - „Polish Express” był głównym patronem medialnym tej imprezy.
Więcej>>

Wałęsa: To za duże na ich móżdżki

Wałęsa: To za duże na ich móżdżki
Wałęsa: Kaczyńscy zazdroszczą mi zwycięstwa, próbują mi je ukraść, a i mnie chcą upolować, mali ludzie. Niedoczekanie. Czyhają tylko na jakieś rocznice, na jakieś okazje, by znowu zaatakować, burzyć. Teraz jest 25-lecie mojego Nobla, więc znowu się ujawnili, tak jak to robili na 20-lecie i na 15-lecie. To ich zasada działania - zniszczyć wszystko, co mogłoby przysłużyć się Polsce
Więcej>>

Słowniczek: zwolnienie z pracy

Słowniczek: zwolnienie z pracy
Wyjasnienie pojęć: Constructive dismissal, Fundamenal lub repudiatory breach of contract, Implied contract of employment, Express terms of contract, Implied terms of contract
Więcej>>

Czym jest zaniedbanie lekarskie?

Czym jest zaniedbanie lekarskie?
Mimo, że nie lubimy myśleć, iż personel medyczny popełnia błędy, to faktem jest, że przypadki takie mają miejsce, a w ich konsekwencji ludzie doznają szkód.
Więcej>>

NIN - jak go zdobyć?

NIN - jak go zdobyć?
National Insurance Number, czyli numer ubezpieczenia zdrowotnego, jest niezbędny, jeśli pracownik chce podjąć legalną pracę. To odpowiednik polskiego NIP-u i uzyskanie go jest jedną z najważniejszych formalności, jaką powinno się załatwić zaraz po przyjeździe do Wielkiej Brytanii.
Więcej>>
Open publication - Free publishing - More nespaper
Open publication - Free publishing - More news

Galeria

Kontakt     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek pracy     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy