Środa, 23 maja 2012r. Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
      Finanse na Wyspach |  Londyn News |  Wielka Brytania
Get Adobe Flash player
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Pogotowie dla samobójców

29-07-2010

Na depresję zapada na całym świecie więcej osób niż na raka. I jest to również choroba śmiertelna. Na szczęście uleczalna, ale ostry atak może zaskoczyć znienacka, dlatego niezbędne jest wsparcie psychiczne 24 godziny na dobę.

Samobójcy są wśród nas >>

Szkocja: Największa umieralność w UK >>

W siedzibie charytatywnej organizacji Samaritans pierwsze co zwraca uwagę, to wszechobecne chusteczki higieniczne. Pudełka z zapraszająco sterczącą bibułką znaczą szlak od samej poczekalni po pokoje zwierzeń.


Ludzie, którzy do nas przychodzą, są bardzo często w tragicznym stanie psychicznym. Cali spłakani i zasmarkani – mówi Shawn Kelly, jeden z prowadzących filię organizacji na londyńskim Soho.

Nieszczęśliwi mogą przyjść na rozmowę twarzą w twarz w każdy dzień roku, nawet w Boże Narodzenie, kiedy samotność atakuje najbardziej. Tuż obok centrum telefoniczne. W poprzedzielanych cienkimi ściankami boksach znajdują się stanowiska operatorów. Nie ma jednak ożywionego gwaru i zamieszania. Jest cisza i skupienie. Ten ktoś, kto jest właśnie na linii, być może stoi w tym momencie na krawędzi dachu i zastanawia się, czy skoczyć. Najmniejsze zakłócenie w tle rozmowy, chwila nieuwagi ze strony wysłuchującego i liczba śmiertelnych ofiar depresji może znowu skoczyć o jeden w górę.
- Na wolontariusza może się zgłosić każdy, ale my musimy bardzo starannie selekcjonować kandydatów – zastrzega Shawn. Złe nastawienie, błędne pytanie, zbyt duża presja psychiczna może odepchnąć rozmówcę od zwierzeń. Tymczasem w rękach konsultanta często leży życie desperata. Dlatego wolontariusze poddawani są najpierw bardzo wnikliwemu procesowi rekrutacji, który składa się z odgrywania ról, rozpatrywania przykładowych problemów rozmówców, wreszcie z długiego wywiadu, podczas którego okaże się, czy kandydat nie ma problemów sam ze sobą, które najpierw należałoby rozwiązać. Niezbędne jest też wrodzone ciepło w obejściu z innymi i empatia przy jednoczesnej odporności psychicznej. - Ostatecznie zostaje z nami jeden na dziesięciu chętnych – podsumowuje Shawn.

Pomóc potworowi
A potem kilkutygodniowy trening, podczas którego wolontariusz opanować musi podstawowe narzędzie swojego przyszłego zajęcia – technikę aktywnego słuchania.


"Zbyt wiele osób niby słucha, ale tak naprawdę nie potrafi się skupić na tym, co osoba do nich mówi. Nasi doradcy muszą oferować rozmówcy całą swoją uwagę. Zadawać pytania, które będą go zachęcały do opowiedzenia o swoim losie i emocjach, a nie tylko zdawkowej odpowiedzi „tak” lub „nie” – tłumaczy.

Konieczna jest też zdolność do rozmowy na najtrudniejsze tematy.
- Najczęściej dzwonią do nas ofiary, ale czasem zdarzają się i sprawcy, na przykład ktoś, kto seksualnie molestuje dzieci. A nam nie wolno osądzać, niezależnie od tego kto dzwoni lub jaki czyn popełnił – daje przykład Jan Hargreaves, jedna z wolontariuszek z największym stażem, bo działająca w organizacji od samego jej powstania w 1953 r. Takiego kogoś Jan zapytałaby, dlaczego zdecydował się zadzwonić do Samaritans, dlaczego robi to, co robi i jak się z tym czuje.
- My nie udzielamy żadnych porad. Tylko słuchamy i zadajemy pytania – tłumaczy.
Na rozmówcę nie może być wywarta żadna presja. To on ma kontrolować rozmowę, decydować, o czym chce mówić. Obowiązuje poza tym bezwzględna dyskrecja. Wejście do centrum telefonicznego wymaga podpisania specjalnego dokumentu, który zastrzega, że nie można wykorzystać najmniejszego nawet fragmentu podsłuchanej rozmowy. Po powrocie do domu nie wolno podzielić się przygnębieniem z bliskimi. Na szczęście przed opuszczeniem stanowiska jest zawsze możliwość zwierzenia się temu, kto przejmuje pałeczkę.

Chcę ze sobą skończyć
Na przestrzeni ponad pół wieku swojej działalności w ramach Samaritans, Jan zauważyła jedną generalną zmianę w przekroju ludzkich problemów.
- Dużo więcej zgłasza się osób molestowanych seksualnie. Nie myślę jednak, żeby faktycznie wzrosła liczba tego typu przypadków. Zmieniła się mentalność. Teraz ludzie wreszcie nie wstydzą się mówić o nieszczęściu, które ich spotkało – stawia tezę. Koszmar takiego doświadczenia potrafi wypełznąć z zapomnienia zupełnie znienacka, po latach, w trakcie snu. Ktoś budzi się o czwartej rano cały zlany potem i czuje emocje tak silne, jakby to, co jego świadomość wypierała przez dziesiątki lat, wydarzyło się dosłownie przed chwilą.
Ludzie dzwonią w najróżniejszych sprawach. Ktoś stracił pracę, komuś właśnie partner złamał serce, odeszła z tego świata bliska osoba.
- Ale zdarza się też, że zadzwoni ktoś, komu uciekło domowe zwierzątko i my taką osobę potraktujemy z równą powagą, bo dla jej stanu emocjonalnego to może być właśnie sprawa życia lub śmierci – podkreśla Jan.
 

Do grupy najwyższego ryzyka należą młodzi mężczyźni w wieku 15 – 24 lat. Popełniają samobójstwo cztery razy częściej niż ich rówieśniczki. Muszą być silni, dzielni, utrzymywać i chronić swoją rodzinę, osiągać sukcesy i nigdy nikomu nie wspomnieć nawet o swoich wątpliwościach, problemach, związanych z nimi emocjach. Młoda psychika nie jest w stanie wytrzymać piętrzącej się presji. Zaraz za nimi najczęstszymi ofiarami depresji padają osoby starsze, które cierpią głównie na samotność.
- Ostatnio wielu zgłasza się też farmerów – zauważa Jane. – Zła sytuacja na rynku produktów rolnych, wszystkie te choroby szalonych krów czy pryszczyca, to wszystko ma swoją cenę w ludzkiej psychice – wskazuje. Czasem o samobójstwie decyduje tak niewinny czynnik, jak dostęp do niebezpiecznych leków.
- Stąd wiele ofiar wśród lekarzy. W momencie nagłego przygnębienia wystarczy im sięgnąć na półkę i... stało się. Chociaż następnego ranka problem mógłby wydać się zupełnie błahy – stwierdza ze smutkiem. Dlatego do obowiązkowej procedury każdej rozmowy należy pytanie o myśli samobójcze.
- W naszym społeczeństwie to wciąż temat tabu. O nich ludzie nikomu nie chcą mówić. Tymczasem takie wyznanie przynosi ogromną ulgę – zaznacza Jane.
W tej chwili jedną z największych trosk Samaritans jest gwałtownie powiększająca się polska społeczność na Wyspach.
- Musi być wśród przyjeżdżających tutaj Polaków ogromne poczucie osamotnienia, izolacji, tęsknoty za rodziną i przyjaciółmi, przeżywanie problemów z pracą – podejrzewa Shawn. Na razie jednak tylko podejrzewa, bo Polacy nie dzwonią. Nieliczni, których na to stać, wybierają linie pomocowe w Polsce.
- Rozmawiałem ostatnio z przedstawicielami polskiego Telefonu Zufania, z którym ściśle współpracujemy. Dzwonią do nich Polacy z Wysp. Łatwiej im rozmawiać w swoim języku, z osobami dobrze znającymi polską kulturę – tłumaczy. Ale połączenia z krajem są drogie. Dlatego Samaritans intensywnie poszukują wolontariuszy polskiego pochodzenia. Na razie muszą niestety mówić również świetnie po angielsku, gdyż i w tym języku udzielaliby porad. Na osobną linię tylko w języku polskim nie ma na razie środków. - To zajęcie, które daje ogromnie wiele satysfakcji. Rozmowa czasem naprawdę może uratować komuś życie – podsumowuje Jane.
 

Samobójcy są wśród nas >>

Szkocja: Największa umieralność w UK >>

Jaromir Rutkowski


 

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony ilondyn.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji portalu. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@ilondyn.co.uk.

Tagi: organizacje charytatywane, Samaritans, depresja, zaburzenia psychiczne, psychologia, wolontariat, stan psychiczny, samobójcy, telefon zaufania, samobójstwo

04-11-2011 13:10 Neutralny
Halo, kolego pod pseudo "twój nick":
Co się teraz z Tobą dzieje? Czy myślisz, że życie musi być takie przechlapane? Proszę, odezwij się, jeśli chcesz o tym pogadać i w ogóle pogadać o czymś sensownym. Nie mam zamiaru się nad Tobą bezowocnie litować, nie mam zamiaru głupio doradzać - chcę Ci pomóc, jeśli mogę. No ale Ty też musisz chcieć dać sobie szansę. A życie może być naprawdę piękne, nawet w takiej sytuacji jak Twoja. To pewnik! :-)
Jacek
079 409 67 554
03-11-2011 21:06 sudbery safulk
Szukam informacj na temat samobojstwa i na trafilem przez przypadek na ten artykul hmn... mieszkam na emigracji ponad 4 lata zamiast byc co raz lepiej jest coraz to gorzej,przyjechalem tu nie znajac jezyka,znalazlem sie na ulicy przez kolege ktory mnie sciagna na myjke samochodowa gdzie prowadzil Boss albanczyk traktowal nas korzej niz zwierzeta nie pozwalal nam wogole mowic po polsku i po angielsku rowniez praca 4 lata temu za 30 funow za 11 godzin ciezkiej pracy przerwy wylacznie wtedy jak samochodu nie przyjechal ale on mial ruch non stop bo myjka reczna znajdowala sie przy supermarkecie takze mozna bylo zapomniec o przerwie czlowiek wiecznie mokry wyziebiony i dotego stopy odparzone na wdychal sie azotonu bo myja alumy felgi tym gownem nie raz podczas kiedy mylismy a byl wiatr nie jeden sie dusil i plul.Gosc pobieral depozyt w wyskosci 200 funow od kazdej jednej osoby ktora pracowala przez 4 tyg po 50 odliczal tlumaczac sie ze to wrazieczego jak ktorys by chcial szybko odejsc bez 2 tygodniowego wypowiedzenia to tracil 200funow takze jak ktos zjedzal do polski musial mu powiedziec 2 tygodnie przed wyjazdem wtedy wyplacal pieniadze i plus depozyt jezeli ktorys nie zapomnial bo czasami tak bylo ze zapomnial albo nie potrafil sie dogadac po angielsku i gosc czesto mowiac sorry im not understand i migal sie od wyplacenia tzw depozytu.Takze 30 funow ciezkiej mokrej tyry + napiwek 3funty bo anlicy czesto daja szkoda im takich chlopaczkow tylko ze ten pies albanski okradal tez nas z tipsow.a nam dawal po 3 funty.takze 33 dniowka 11 godzin.Malo tego to podwynajowywal od geja mieszkanie za grosze a nam narzucal swoja wygorowana cene.Mieszkalismy w pokojiku 3.5 na 3 4 osoby cztery materace zajmowalismy dol.Po wejsciu do domu po 3 schodkach wchodzilismy odrazu do pokoju z pokoju do kuchni gdzie nie mozna bylo nazwac kuchnia bo kuchni nie bylo byla mikrofalowka i mala lodoweczka z mala zamrazarka na 4 kostki masla.Gdzie przywiozlem sobie z domu jak zreszta kazdy jedzenia i nie mialem miejsca na nie w lodowce przyprawy i nie bylo gdzie ugotowac.po schodach do lazienki po prawej stronie tylko wana i sedes nie bylo umywali juz sie nie zmiescila.a na przeciwko nasz lokator gej ktory posowal chlopcow w weekendy piatek i sobote i niedziele to byl wlasciciel ale my o tym nie wiedzielismy bo wynajmowal nam albaniec po 35 funtow od glowy za materac...w sumie jak na miasto Sudbery to 140 funtow za ten pokoik gdzie wynajecie tam kosztowalo 40 umeblowany i jedynka media wyzysk powini sie wszyscy wziac za te myjki teraz pracuje tam wiekszosc rumunow i co najlepsze stawka wcale sie nie zmienila 30 i nawet 25 przejeli paleczke rumuni kiedys bylo pelno polakow tam.Powiniscie sie wzias za to i skonczyc wykorzystywanie ludzi i nie traktowaniu ich jak ludzi.
20-07-2011 19:56 twój nick
Boję się, że już dłużej nie wytrzymam. Nie chce mi się słuchać tych wszechobecnych bezowocnych komentarzy. Mnie nic nie brakuje, po prostu czuję się tu obcy i niechciany. Leczę się już ponad cztery lata i bez skutku, jest coraz gorzej.Zeżarłem chyba już wszystkie leki. Do dupy to wszystko. Chcę umrzeć.
Ja_Wy
14-06-2011 20:18 michal90
witam jestem michal mam 21 lat jestem narkomanem nie bralem od 4 miesiecy calkowice prowadzilem normlane zycie po wyjsciu z osrodka mam dziecko gdy dziewczyna mnie zostawilaz niejasnych powodow mialem probe samobojcza i wrocilem do narkotykow rok czasu sie szprycowalem poznije 4 miesiace nie wychodzilem z domu mam straszne manie moiwlem mamie i babci bo z nia teraz mieszkam ani nie pracujeaninie jestem ubezpieczony zwalilem sie im na glowe a one mipo0magaly jak mogly wieleproblemow mej glowie siedzi planowalem sie zabic aletak bardzomiszkoda ich staran jestem polekach mysallem gdy bede nacpany aptekabede w stanie impowiedzieczemuszesie leczyc aleprzelezalem caly dzien nie swiadomie
06-06-2011 19:39 iga56
Możesz być pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja iLondyn.co.uk nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Budynek w pobliżu stacji metra South Kensington, w którym mieści się polski klub wraz z restauracją i barem, które stanowią centrum życia społecznego i towarzyskiego polskich imigrantów, może zostać zlikwidowany.
Ze względu na liczne apele naszych czytelników, dotyczące poszerzenia spektrum informacyjnego „Polish Express”, postanowiliśmy zwiększyć swój zasięg o jedno z największych miast w Wielkiej Brytanii - Birmingham.
Eric Pickles, brytyjski minister ds. społeczności i samorządów lokalnych, oznajmił, że to niedopuszczalne, żeby dzieci imigrantów, które kończą szkołę w Wielkiej Brytanii, nie potrafiły rozmawiać w tym języku, a taka sytuacja zdarza się coraz częściej.
23 marca w Reading zaginęła 15-letnia Sandra Klepczyńska. Jej matka mimo wielokrotnych próśb o pomoc, spotkała się z małą aktywnością ze strony policji, dlatego postanowiliśmy zwrócić się do naszych Czytelników.
 << Poprzednia
Strona:  

Newsletter

Galeria

0
0
0

Polecamy

Kolejny X

Kolejny X
Oto najnowsze dzieło inżynierów Bayerische Motoren Werke AG: X6. Jeśli dotychczas zdawało wam się, że X5 to auto bezsensowne - wielki "półterenowy" potwór przeznaczony do jazdy po mieście lub szerokiej autostradzie - ciekawe, co pomyślicie o najnowszym modelu.
Więcej>>

Rzeź bankierów w City

Rzeź bankierów w City
Miała być góra funtów na Nowy Rok, a szykuje się płacz i zgrzytanie zębów. Brytyjski minister finansów, Alistair Darling ogłosił właśnie, że na święta podaruje bankierom z City prawie 75-procentowy podatek na bonusy. Wielu już się odgraża, że wyjedzie za granicę. Kto wygra tę wojnę?
Więcej>>

Koszmar pirata na jawie

Koszmar pirata na jawie
Uwaga piracie, jeśli zobaczysz ferrari w policyjnych barwach w lusterku swojego samochodu, to wcale nie musi być senny koszmar. Jesteś na jawie!
Więcej>>

Kia Magentis 2009

Kia Magentis 2009
Kolejne "dziecko" koreańskiego koncernu samochodowego jest już do kupienia w Polsce.
Więcej>>

Śladami Mikołaja i reniferów

Śladami Mikołaja i reniferów
W Szwecji za ciepło? Nie ma sprawy. Jazda na północ! W Rovaniemi pod kołem podbiegunowym króluje już wspaniała zima.
Więcej>>

Brytyjscy posłowie stracą przywileje

Brytyjscy posłowie stracą przywileje
Posłowie Izby Gmin stracą refundację odsetek kredytu hipotecznego i możliwość zatrudniania żon i innych członków rodzin w charakterze sekretarek - przewidują propozycje przewodniczącego parlamentarnej komisji ds. standardów w życiu publicznym sir Christophera Kelly’ego.
Więcej>>

Prawa pracownika: Jeżeli zarabiam i w Polsce i w Wielkiej Brytanii, to w jaki sposób rozliczam się z podatków?

Prawa pracownika: Jeżeli zarabiam i w Polsce i w Wielkiej Brytanii, to w jaki sposób rozliczam się z podatków?
Według umowy podpisanej przez Polskę i Wielką Brytanię, od dochodu angielskiego nie odprowadzamy podatku w Polsce.
Więcej>>

Rosyjski rynek

Rosyjski rynek
Rosja staje się jednym z największych rynków sprzedaży nowych samochodów w Europie. sprzedawanych każdym rokiem liczba sprzedawanych tam nowych aut rośnie przeszło o połowę.
Więcej>>

Bajki znad Tamizy

Bajki znad Tamizy
Brytyjska kultura i sztuka szczyci się niejednym polsko brzmiącym nazwiskiem. Jan Pieńkowki, dwukrotny zdobywca Medalu imienia Kate Greenaway – najbardziej prestiżowej nagrody w Wielkiej Brytanii w dziedzinie dziecięcej ilustracji – jest niewątpliwie jednym z nich.
Więcej>>

Mercedes coraz bezpieczniejszy!

Mercedes coraz bezpieczniejszy!
S600 Pullman Guard to nie tylko najnowsza limuzyna Mercedesa. To także jeden z najbezpieczniejszych samochodów osobowych.
Więcej>>
Open publication - Free publishing - More nespaper
Open publication - Free publishing - More news

Galeria

Kontakt     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek pracy     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy