Środa, 23 maja 2012r. Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
      Finanse na Wyspach |  Londyn News |  Wielka Brytania
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Sukces to ciężka praca

30-10-2007

Przyjechał do Wielkiej Brytanii, gdy ciężko było spotkać tutaj Polaków. Nie poprzestał na pracy w fabryce, bo dostrzegł na rynku prawdziwą niszę. Otworzył firmę przesyłającą paczki do Polski i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. rozmowa z Adamem Pałką, właścicielem firmy przewozowej „Poland Express”.

Pracownicy agencyjni zysują więcej praw >>

Dlaczego wolimy Wyspy od Polski? >>

Dlaczego wziął się pan za usługi przewozowe?


Przyjechałem do Anglii, jeszcze zanim Polska weszła do Unii Europejskiej. Było tutaj co prawda mało Polaków, ale wszyscy mieli problemy z przesyłaniem paczek za granicę. Jeździli na dworzec Victoria, skąd odjeżdżały autokary i prosili o pomoc kierowców. Ci nie zawsze chcieli przyjmować przesyłki. Pomyślałem, że może to być niezła nisza, w którą się wstrzelę.

Podobno najtrudniejsze są zawsze początki.


Rozklejałem ogłoszenia na przystankach autobusowych i szukałem klientów drogą pantoflową. Nie było jeszcze w Londynie prawdziwej polskiej prasy. Ogłaszałem się w nieistniejącym już tygodniku „Alternatywy”. Wszystko zmieniło się po napływie emigrantów z naszego kraju. To była duża liczba potencjalnych klientów.

Musiał pan mieć trochę gotówki na rozkręcenie biznesu. Trzeba kupić samochody, wynająć magazyny...


Gdy zaczynałem, jeździłem jednym wypożyczonym samochodem dostawczym z przyczepą. Dopiero gdy zarobiłem pierwsze pieniądze, zadecydowałem, że muszę kupić swoje auta. Oczywiście z oszczędności rozglądałem się za używanymi, choć tak naprawdę kosztowały mnie drożej, niż gdybym kupił nowe auto. Miałem kilka awarii na autostradach w Niemczech. Koszty napraw szły w tysiące funtów. Taki interes przestaje się opłacać.

Dziś już chyba nie ma pan takich zmartwień?


Na szczęście mam już cztery nowe samochody, do tego wynajmuję tira. Staramy się skupić na tym, by rozwieźć jak najwięcej paczek, zamiast tracić czas na wizytach po warsztatach. Klienci denerwują się, gdy opóźnia się transport i nie obchodzi ich, że mieliśmy problemy techniczne.

Jak się rozpoczęła pana przygoda z Wielką Brytanią?


Przyjechałem tutaj w 1998 roku, na długo zanim weszliśmy do Unii Europejskiej i Anglia została zalana przez Polaków. Musiałem kłamać na przejściu granicznym w Dover, że jadę odwiedzić wujka, choć jechałem do pracy na budowie. Miałem wtedy 19 lat. To były zupełnie inne czasy, Polacy nie rzucali się nikomu w oczy. Bali się deportacji, nikt nie chodził po ulicy w ubraniach roboczych ani z piwem w ręku. Zrozumieją to tylko ci, którzy sami kiedyś to przeszli.

Praca na budowie to nie był chyba szczyt pana ambicji.


Od czegoś trzeba było zacząć. Dostawałem 3 funty za godzinę, na czarno. Nie zrażałem się – tylko ciężką pracą można do czegoś dojść. Dopiero po dwóch latach poszedłem do szkoły, załatwiłem sobie wizę studencką i mogłem myśleć o czymś poważniejszym. Trafiłem na pięć lat do firmy, która produkowała wzmacniacze i sprzęt muzyczny. Nie jestem elektronikiem, ale szybko się połapałem, co do czego trzeba przylutować. Już wtedy zacząłem myśleć o własnym biznesie.

Co ludzie najczęściej przewożą do Polski?


Łatwiej powiedzieć, czego nie przewożą. Widziałem już prawie wszystko, co można znaleźć w domach czy sklepach. Na porządku dziennym są telewizory, maszyny budowlane. Pamiętam mężczyznę, który nadawał do Polski profilowane drewniane bele. Zastanawiałem się, po co to komu. Okazało się, że był to wzór elementów, które miał mu wykonać polski stolarz. Czasami wozimy malutkie, kilkukilogramowe paczki, a raz ładunki ważące kilkaset kilogramów. Nie ma reguły.

Pyta pan o zawartość przesyłki, nim przyjmie ją od klienta?


Kiedyś zawsze pytaliśmy, aby uniknąć problemów na granicy. Najgorzej było na przejściach polsko-niemieckich. Trafiali się celnicy, którzy otwierali paczkę za paczką, bez pytania. I jak tutaj potem wytłumaczyć klientowi, że przyszła otwarta?

Chyba wejście Polski do strefy Schengen ułatwi wam pracę.


Dzisiaj na granicy nikt nas już nie kontroluje. Ale celnicy potrafią zatrzymać transport na autostradzie i dokładnie sprawdzić, coprzewozimy. Dzisiaj są przeczuleni na punkcie przemytu papierosów. Zdarzało się, że klienci nas oszukiwali i nadawali nam paczki z dużą ilością tytoniu.

Kto wtedy odpowiada?


Teoretycznie klient, choć zdarzało się, że się później wypierali. A problemy spadały na nas. Pamiętam, jak w Niemczech znaleźli u nas 700 kartonów papierosów. Groziła nam grzywna wysokości 30 tysięcy euro, sprawa trafiła do sądu. Na szczęście udało się udowodnić, że nie mieliśmy pojęcia, co jest w przesyłce.

Zdarzają się większe wyzwania, takie jak przeprowadzki?


Przynajmniej raz w miesiącu odbieramy takie zlecenia. Ludzie przewożą dorobek swojego życia z Polski do Anglii, albo na odwrót. Proszą, aby zapakować cały dom na tira i dostarczyć w miejsce, gdzie chcą spędzić resztę życia. Bywa, że decydują się na powrót do kraju, ale po trzech miesiącach dochodzą do wniosku, że podjęli nieprzemyślaną decyzję. I wracają do UK.

Na rynku przewozowym zrobiła się spora konkurencja. Czy porwałby się pan dzisiaj na rozkręcanie podobnego biznesu?


Jest coraz trudniej, powstało dużo podobnych firm. Jeśli miałbym własny samochód, może bym spróbował, ale na pewno nie opłaci się już wynajmować aut, tak jak dawniej. Należy też pamiętać, że samemu się wszystkiego nie da zrobić. Trzeba od razu pomyśleć o wspólniku, który pomoże rozkręcić interes. Jeśli chciałbym od początku zatrudniać ludzi, nie dałbym rady się utrzymać.

Teraz już pan nie musi osobiście wozić paczek do Polski?


Zatrudniam sześć osób, są to kierowcy i ludzie, którzy odbierają zgłoszenia od klientów. Zleceń ciągle mamy sporo i myślimy o zatrudnieniu nowych ludzi. Spodziewam się, że najwięcej zamówień dostaniemy przed świętami. Będziemy musieli jeszcze częściej wysyłać do Polski transporty.

Może pan zdradzić, ile trzeba zarobić w tym biznesie, by przynajmniej wyjść „na zero”?


Niezbyt łatwo to skalkulować, zależy co będziemy przewozili i jakimi samochodami.
Na pewno podstawowy koszt to paliwo – w obie strony trzeba wydać przynajmniej 600 funtów. Po drodze trzeba coś zjeść, przenocować w Polsce.
Firma transportowa to nie tylko jazda samochodem w tę i z powrotem.
Musimy pomyśleć o pomieszczeniu do magazynowania paczek, bo w samochodzie nie odważyłbym się ich przechowywać. Do tego dochodzą wynagrodzenia dla pracowników, koszty ogłoszeń w prasie, bo przecież trzeba jakoś dotrzeć do klienta. Jeśli mamy większe zlecenia, wysyłamy do Polski dwa wany i tira. Zdarza się, że w drodze powrotnej jednego wana ładujemy na ciężarówkę, aby nie płacić za paliwo. Po prostu tak wychodzi taniej.

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony ilondyn.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji portalu. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@ilondyn.co.uk.

Tagi: Adam Pałka, Poland Express, wywiad

23-05-2012 22:07 iLondyn.co.uk
Możesz być pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja iLondyn.co.uk nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

O kulisach zawodu boksera na Wyspach, o tym, że nie każdy nadaje się do uprawiania tego sportu oraz o przygotowaniach do kolejnej walki, rozmawiamy z Marcinem Marczakiem, walczącym w brytyjskich ringach pod pseudonimem „The Polish Express”.
26 lutego podczas 84. ceremonii wręczenia Oscarów, statuetka w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny powędrowała w ręce irańskiego reżysera Ashgara Farhadiego, za film „Rozstanie”. Chociaż od dłuższego czasu mówiło się, że zdecydowanym faworytem jest irańska produkcja, do końca mieliśmy nadzieję, że to Agnieszka Holland zostanie nagrodzona Oscarem.
Ania Kubicka jest ciepłą kobietką, która roztacza pozytywną aurę wokół siebie, zarażając nią innych ludzi. Artystyczna dusza pozwala jej dostrzec w przyrodzie rzeczy, których normalny śmiertelnik nie widzi. Na co dzień pracuje jako szef kuchni w jednej z londyńskich restauracji, ale jej pasją jest robienie własnej, unikalnej biżuterii. Potrafi zrobić „coś z niczego”.
Wywiad z Martą Kowalską, londyńską fotografką.
 << Poprzednia
Strona:  

Newsletter

Galeria

0
0
0

Polecamy

Bajki znad Tamizy

Bajki znad Tamizy
Brytyjska kultura i sztuka szczyci się niejednym polsko brzmiącym nazwiskiem. Jan Pieńkowki, dwukrotny zdobywca Medalu imienia Kate Greenaway – najbardziej prestiżowej nagrody w Wielkiej Brytanii w dziedzinie dziecięcej ilustracji – jest niewątpliwie jednym z nich.
Więcej>>

Słowniczek: godziny pracy w UK

Słowniczek: godziny pracy w UK
Wyjaśnienie pojęć: Normal working hours, Sham, Overstaffing, Understaffing, Week’s pay
Więcej>>

Golf "szóstka" później

Golf
Szósta generacja VW Golfa pojawi się na rynku później niż zakładano.
Więcej>>

Jak zdrowo uprawiać sport?

Jak zdrowo uprawiać sport?
Jeśli chcemy stracić na wadze, poprawić sobie samopoczucie czy po prostu żyć zdrowo, rzucamy się w wir sportu. Często zapominamy na ile tak naprawdę możemy sobie pozwolić.
Więcej>>

Dwóch nowych graczy w walce o Cadbury

Dwóch nowych graczy w walce o Cadbury
Amerykański Hershey i włoskie Ferrero negocjują wspólna ofertę zakupu „słodkiego” giganta.
Więcej>>

Nowy stry fiat

Nowy stry fiat
Na Allegro pojawił się Fiat 125p z 1977 roku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest to egzemplarz fabrycznie nowy!
Więcej>>

Samoobrona: Tankujcie drożej!

Łebscy posłowie z partii Leppera chcą zabronić budowy stacji benzynowych w pobliżu supermarketów. Przeszkadza im, że sprzedają tam tanie paliwo.
Więcej>>

Porady: Zasady zwolnienia chorobowego w Wielkiej Brytanii

Porady: Zasady zwolnienia chorobowego w Wielkiej Brytanii
Wszystko zależy od miejsca, w którym pracujemy i od schematu, jaki zaproponuje nam pracodawca. Jeżeli chcemy wziąć wolne z pracy w związku z chorobą, powinniśmy zajrzeć do naszego kontraktu, gdzie na pewno wyszczególnione są warunki, na jakich możemy to zrobić i co nam się z tego tytułu należy.
Więcej>>

Punto w dwóch odsłonach

Punto w dwóch odsłonach
Fiat Grande Punto T-Jet z silnikiem o mocy 1,4 kW pojawił się właśnie w dwóch pakietach kodyfikacyjnych. Są to pomysłowo i oryginalnie nazwane Assetto i esse esse.
Więcej>>

Porady: Zasady udzielania pozwoleń na przebudowę domu w Wielkiej Brytanii

Przede wszystkim, w Wielkiej Brytanii nie możemy zaczynać bez upoważnienia żadnych przebudowań na zewnątrz domu. Jeżeli podejmujemy się czegokolwiek bez zezwolenia, musimy się liczyć z tym, że prędzej czy później przyjdzie nam za to zapłacić i to sporo. Dlatego, jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, zwracajmy się do naszego lokalnego councilu.
Więcej>>
Open publication - Free publishing - More nespaper
Open publication - Free publishing - More news

Galeria

Kontakt     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek pracy     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy