Czwartek, 24 maja 2012r. Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
      Finanse na Wyspach |  Londyn News |  Wielka Brytania
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Z batutą przez świat

14-02-2010

31-letni Michał Dworzyński nazywany jest wschodzącą gwiazdą polskiej dyrygentury. Z muzykiem spotykam się niedaleko katedry westminsterskiej, tuż przed brytyjską premierą utworu Romana Maciejewskiego Requiem - Missa pro defunctis, gdzie Polak będzie przewodził BBC Symphony Orchestra.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Na skrzydłach Chopina >>

Październik 2006 roku. Przyjechał pan do Londynu na prestiżowy Międzynarodowy Konkurs Dyrygencki „Donatella Flick”. Jak spodobały się panu Wyspy Brytyjskie?
- Wtedy byłem tu po raz pierwszy. Zresztą dokładnie pamiętam ten moment. Leciałem samolotem i podczas lądowania przebiegło mi przez myśl: Ciekawe, co mnie tu czeka?

Chyba dużo dobrego. Konkurs pan wygrał. I został w Londynie na dłużej...
- Tak w sumie wyszło. Pamiętam, że na czas konkursu zamieszkałem u polskich znajomych z Londynu. Koleżanka spojrzała na moją walizkę i zaśmiała się: „No co ty, chyba na rok przyjechałeś?”. Okazało się, że wykrakała! Chociaż staż miał trwać rok, to ja zostałem w Londynie dwa lata.

Został pan asystentem London Symphony Orchestra. To duży prestiż. Na czym polegała ta praca?
- Funkcja dyrygenta-asystenta na Wyspach jest inna niż w Polsce. U nas w kraju dużo się obserwuje. Trzeba być oczywiście przygotowanym, żeby czasem kogoś zastąpić i poprowadzić orkiestrę. Ale nie ma dużo dyrygowania. W Anglii prawie od pierwszego dnia prowadzi się koncerty szkolne, próby. Daje to możliwość żywej pracy z orkiestrą. A tego zawodu uczy się praktykując. Nie ma innego wyjścia.

Jak pracowało się panu z angielską orkiestrą? O Brytyjczykach mówi się, że są chłodni, opanowani. Jest coś takiego w ich muzyce?
- Muszę przyznać, że orkiestry na Wyspach są moimi ulubionymi. Z muzykami stąd po prostu niesamowicie szybko się pracuje. Są świetnie wyszkoleni, przygotowani i profesjonalni. I to nie tylko duże, znane orkiestry, jak BBC czy London Philharmonic Orchestra. Nawet zespoły amatorskie stoją na dobrym poziomie.

A jak wspomina pan życie w Londynie?
- Świetnie. Mieszkałem na Vauxhall i miałem taką ulubioną trasę nad Tamizą - spacerek prosto do Tower Bridge. Zajmowało mi to godzinę. A widoki pamiętam do dziś. Fantastyczne.

Praca dyrygenta to trochę życie na walizkach, prawda?
- Trochę tak. Często przebywam poza domem nawet siedem miesięcy w roku. Hotele, podróże, walizki. To część zawodu muzyka. Chociaż śpiewacy operowi i tak mają gorzej, bo wyjeżdżają na dłużej. Dyrygenci z reguły są w mieście, gdzie jest koncert, około tygodnia. Tak jak ja teraz w Londynie.

Dlaczego akurat dyrygentura?
- Pochodzę z rodziny muzycznej. Ojciec pracował w filharmonii w Bydgoszczy. Kiedy miałem 12 lat odwiedziłem go w pracy. Było to przed koncertem. Wszedłem na estradę, a tam leżały nuty dyrygenta. No i te nuty mnie zafascynowały.

Teraz ma pan ze sobą ich całą walizkę (przyp. red. - to nuty do Requiem Missa pro defunctis Romana Maciejewskiego). Muszą dużo ważyć.
- No tak. Dyrygent ma zapisaną całą partię muzyczną. Czyli to, co czyta każdy z muzyków. A artyści tylko swoją. Requiem Maciejewskiego, które gramy w 100. rocznicę urodzin kompozytora w Katedrze Westminsterskiej, to trzy tomy. (Dyrygent pokazuje zapisane maczkiem strony formatu A4.) O, te dwie kartki, to 20 sekund całego utworu. A całość potrwa ponad dwie godziny.

Czyli jak to było dalej z panem i batutą po tym, gdy urzekły pana nuty z Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy?

- Po prostu wiedziałem, że zostanę dyrygentem. W szkole muzycznej grałem na skrzypcach. Nie za bardzo to lubiłem. Dlatego kiedy tylko nadarzyła się okazja, w wieku 15 lat zacząłem dyrygować. Najpierw szkolnym zespołem, który sami założyliśmy. To taki ciekawy moment. Nie miałem żadnych obciążeń ani nauczycieli nad sobą. Nikt nie mówił, że coś robiłem źle. Jeśli pani zapyta grupę dorosłych, kto umie rysować, to może ktoś się zgłosi, a może nie. A jeśliby zapytać dzieci, wszystkie powiedzą, że potrafią pięknie rysować. No i tak właśnie było z moim dyrygowaniem. Byłem samoukiem.

Ćwiczył pan w domu, na przykład z ołówkiem jako batutą?

- Dokładnie tak było, przed lustrem.

Nazywa się pana wschodzącą gwiazdą polskiej dyrygentury. Ma pan na koncie wiele wygranych konkursów: w Chorwacji, Korei, Londynie. Dyrygował pan największymi orkiestrami w Polsce i na świecie. To wiele sukcesów jak na 31-latka...

- Dyrygenci, żeby zostać uznani, muszą popracować co najmniej 20 lat. Jak mawiał mój pierwszy nauczyciel i mistrz, prof. Antoni Wit z warszawskiej Akademii Muzycznej: „W tym zawodzie najgorsze jest pierwsze 15 lat, a potem już jakoś leci”.

Jeszcze w trakcie studiów jako swojego asystenta zatrudnił pana właśnie prof. Wit, absolutny mistrz batuty, wieloletni dyrektor Filharmonii Narodowej, sam sześciokrotnie nominowany do nagrody Grammy. To było duże wyróżnienie?

- To było ogromne wyróżnienie. Zwłaszcza że orkiestrze asystent nie jest tak bardzo potrzeby. W najgorszym przypadku zagra nawet sama. A młodemu dyrygentowi potrzeba praktyki. Byłem bardzo dumny, że profesor dał mi tę szansę. Praca z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach dała mi nie tylko warsztat, ale także wiele cennych kontaktów. Wtedy zaczęły się zaproszenia do innych polskich orkiestr.

Pana marzenia zawodowe?

- Chciałbym być szefem dobrej orkiestry, ale nie za wszelką cenę. Na pewno nie za cenę wolności artystycznej. Ani przywiązania do jednego zespołu. Chciałbym wciąż podróżować po świecie.

Gdzie pan teraz mieszka?

- Jakoś tak wychodzi, że co dwa lata się przeprowadzam. Właśnie kupiłem mieszkanie w Berlinie, gdzie trzy lata temu ukończyłem studia podyplomowe. To wspaniałe miasto. Dużo kultury, sztuki. Dobra organizacja. Poza tym mam do niego sentyment z powodu studiów i jest blisko Polski.

Dyrygenci, śpiewacy operowi czy kompozytorzy muzyki klasycznej, to dosyć zamknięte środowiska. Wie pan, co się dzieje we współczesnej popkulturze? Zna pan np. Britney Spears?

- Britney Spears? Znam to nazwisko, ale przyznam, że utworu bym chyba żadnego nie zanucił. Ale wiem, że Michael Jackson umarł. Trudno nie wiedzieć. Zresztą muzyka, którą tworzył, to był pop na najwyższym poziomie.

Czyli jakiej muzyki, poza klasyczną, pan słucha?

- Zawsze lubiłem takie zespoły jak Beatlesi czy ABBA. Chętnie słucham też polskich starych przebojów, np. piosenek Skaldów, Czerwonych Gitar. Na szczęście mam znajomych, którzy podzielają moje gusta. Na studiach na przykład potrafiliśmy całą noc bawić się przy albumie typu „Opolskie przeboje”. 

Więc nie chodzi pan na koncerty zespołów młodzieżowych?

- Nigdy nie byłem na koncercie popowym, muszę przyznać. Jest tam dla mnie po prostu za głośno. Nawet ostatnio, kiedy w Polsce występowała Madonna, przysłuchiwaliśmy się próbie siedząc ze znajomymi na tarasie domu, kilka kilometrów dalej. Jeśli tak daleko od sceny wciąż był łomot, to jak mogło być pod sceną?

A da się pogodzić życie na walizkach, ambicje artystyczne i rodzinę?

- Jakoś trzeba. Mam żonę i dwuletniego synka. Znam wielu, którzy poświęcili się karierze i zaszli bardzo wysoko. Co z tego, kiedy mają 60 lat i są sami. A z dyrygenturą już tak jest, że jak się zejdzie z estrady, to przestaje się istnieć. To taki szybki zawód.  Poza tym rodzina wspiera i daje cel w życiu.

Wozi pan zawsze ze sobą swoją batutę?

- Tak, chociaż tym razem została w domu, bo koncerty oratoryjne dyryguję zwykle bez niej. To zresztą, jak śmieją się muzycy, najbardziej opłacalny instrument. Sam w sobie tani, ale dobrze płatny, no i nie wymaga specjalnego traktowania.

Rozmawiała Aleksandra Kaniewska / Polish Express

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Na skrzydłach Chopina >>

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony ilondyn.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji portalu. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@ilondyn.co.uk.

Tagi: Michał Dworzyński, muzyka, artysta

24-05-2012 06:40 iLondyn.co.uk
Możesz być pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja iLondyn.co.uk nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

O kulisach zawodu boksera na Wyspach, o tym, że nie każdy nadaje się do uprawiania tego sportu oraz o przygotowaniach do kolejnej walki, rozmawiamy z Marcinem Marczakiem, walczącym w brytyjskich ringach pod pseudonimem „The Polish Express”.
26 lutego podczas 84. ceremonii wręczenia Oscarów, statuetka w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny powędrowała w ręce irańskiego reżysera Ashgara Farhadiego, za film „Rozstanie”. Chociaż od dłuższego czasu mówiło się, że zdecydowanym faworytem jest irańska produkcja, do końca mieliśmy nadzieję, że to Agnieszka Holland zostanie nagrodzona Oscarem.
Ania Kubicka jest ciepłą kobietką, która roztacza pozytywną aurę wokół siebie, zarażając nią innych ludzi. Artystyczna dusza pozwala jej dostrzec w przyrodzie rzeczy, których normalny śmiertelnik nie widzi. Na co dzień pracuje jako szef kuchni w jednej z londyńskich restauracji, ale jej pasją jest robienie własnej, unikalnej biżuterii. Potrafi zrobić „coś z niczego”.
Wywiad z Martą Kowalską, londyńską fotografką.
 << Poprzednia
Strona:  

Newsletter

Galeria

0
0
0

Polecamy

Prawa pracownika: Jeżeli zarabiam i w Polsce i w Wielkiej Brytanii, to w jaki sposób rozliczam się z podatków?

Prawa pracownika: Jeżeli zarabiam i w Polsce i w Wielkiej Brytanii, to w jaki sposób rozliczam się z podatków?
Według umowy podpisanej przez Polskę i Wielką Brytanię, od dochodu angielskiego nie odprowadzamy podatku w Polsce.
Więcej>>

Sergiusz Pawłowicz: Jesteśmy daleko w tyle

Sergiusz Pawłowicz: Jesteśmy daleko w tyle
O przykładach informatyzacji w sferze publicznej w Wielkiej Brytanii i w Polsce opowiada Sergiusz Pawłowicz, audytor systemów informatycznych.
Więcej>>

Wirtualny świat

Wirtualny świat
Firma Vollee chętnie przeniosłaby najpopularniejszego MMO na rynku, na telefony komórkowe.
Więcej>>

Polski superwóz

Polski superwóz
W kraju nad Wisłą, gdzie o rodzimej motoryzacji już dawno zaczęliśmy zapominać, nagle - ku zdumieniu wszystkich - pojawiła się iskierka nadziei na odbudowę polskiej produkcji.
Więcej>>

Pickup Volkswagena

Pickup Volkswagena
Na rozpoczynających się właśnie targach samochodów użytkowych w Hanowerze, niemiecki koncern Volkswagen przedstawi swój koncepcyjny model pickup’a nazwany po prostu „Pickup”.
Więcej>>

Kolejny X

Kolejny X
Oto najnowsze dzieło inżynierów Bayerische Motoren Werke AG: X6. Jeśli dotychczas zdawało wam się, że X5 to auto bezsensowne - wielki "półterenowy" potwór przeznaczony do jazdy po mieście lub szerokiej autostradzie - ciekawe, co pomyślicie o najnowszym modelu.
Więcej>>

Pomysłowość to wasz atut

Pomysłowość to wasz atut
„Nigdzie nie widziałem tyle marazmu co w Polsce. Nic się nie opłaca, niczego nie warto robić, wszystko jest skazane na porażkę. Z drugiej strony, wystarczy powiedzieć Polakowi, że czegoś nie zrobi, a on stanie na głowie, by pokazać, że właśnie da radę”. Rozmowa z Kevinem Aistonem, strażakiem i gwiazdą programu „Europa da się lubić”.
Więcej>>

„Employee” czy „worker”?

„Employee” czy „worker”?
Czym się różnią te dwie formy zatrudnienia?
Więcej>>

Dwusetne urodziny francuskiego lwa

Dwusetne urodziny francuskiego lwa
Peugeot wszedł w erę przemysłu w 1810 roku, kiedy jego ówcześni właściciele zamienili młyn na warsztat produkujący narzędzia i przedmioty ze stali.
Więcej>>

Alkomat na kółkach

Alkomat na kółkach
Volvo jest pierwszym producentem samochodów, wprowadzającym urządzenie, które będzie badać trzeźwość kierowcy przed uruchomieniem pojazdu. Jest ono w pełni zintegrowane z samochodem i wykorzystuje technologię ogniwa paliwowego.
Więcej>>
Open publication - Free publishing - More nespaper
Open publication - Free publishing - More news

Galeria

Kontakt     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek pracy     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy